<< Przepraszam za ‘muzykę’

Co dzień rano widzę masę ludzi w autobusach i w szkole z słuchawkami w uszach. Zawsze zastanawiam się czego słuchają. Czym artysta lub zespół ich urzekł? Czy czują ciarki, gdy słyszą swój ulubiony kawałek? A może mamy podobny gust? Te pytania codziennie pojawiają się w mojej głowie. Rozmyślając tak, stwierdziłam, że muzyka mojego pokolenia pozostawia wiele do życzenia. Po pierwsze doszłam do wniosku, że rosnąca popularność Dubstepu zaczęła mnie niewiarygodnie irytować. Pojawia się on w radiu, w tv, a nawet w autobusach (niektórzy nie pomyślą o zakupie słuchawek, wystarczy im harczący głośniczek w telefonie ustawiony na full). Jednak nie tylko Dubstep sprawia, że tracę wiarę w dzisiejszą muzykę.Wiele gwiazd naszego pokolenia jest godnych pożałowania. Czy naprawdę wyznacznikiem dzisiejszego sukcesu jest liczba chwytliwych singli z do granic przesłodzoną muzyką idealną na dzwonek? Bazując na niedawnym hicie ,Call me maybe (z jak dla mnie niewiarygodnie prymitywnym tekstem i chwytliwą melodyjką), doszłam do wniosku, że jeśli ktoś spróbowałby coś takiego wydać w czasach świetności Beatlesów zostałby wyśmiany, a piosenka nie miałaby szans na przebicie się.Komercha to odpowiednie słowo! Niestety, to już nasz chleb powszedni. Bez niej szanse na wybicie się jakiegoś artysty czy zespołu są zerowe. Nie mogę także ścierpieć tego, że moi koledzy i koleżanki otwarcie przyznają, że dla nich muzyka nie musi mieć przesłania. Wystarczy żeby wpadała w ucho. A na czymś takim właśnie żeruje dzisiejszy showbiznes. Od piosenkarek nie wymaga się już perfekcyjnego śpiewu, wystarczy, że pokażą się na scenie roznegliżowane, wezmą udział w paru skandalach, nagrają 2 single i już są na szczytach list przebojów. Jest to żałosne. Talent przestał się liczyć już dawno temu, teraz trzeba się wpasować w standardy, które są na prawdę żałosne. Jest to jeden z tych powodów, dla których staram się nie oglądać kanałów muzycznych. Choć czasami zdarza mi się, że gdzieś we mnie zapali się iskierka nadziei i myślę sobie, że może jednak trafię na coś dobrego, ale zamiast muzyki trafiam na bezsensowne programy typu, Szał ciał ,albo Ekipa z New Jersey, w których pokazują jak imprezować, albo na ile punktów ocenią twoje ciało. A najgorsze jest to, że te programy faktycznie są popularne. Co się stało z dzisiejszym MTV? Chyba Music w tytule do czegoś zobowiązuje? Czy naprawdę nikt już nie pamięta jak wygląda prawdziwa muzyka? Legendarne Nothing else matters Metalliki jest większości młodego pokolenia nieznane, nie wspominając o Imagine Johna Lennona. Prawdziwe gwiazdy zostają zapominane i zastąpione tanimi nieudanymi podróbkami artystów. Doszło do tego, że Michael Jackson o miejsce na listach przebojów musiał walczyć z Pitbullem. Oczywiście, nie każdy zespół czy solista w tych czasach jest od razu niewypałem. Adele na przykład pokazała, że karierę można zrobić nie tylko dzięki skandalom, albo prowokacjom, ale za pomocą prawdziwego talentu i pięknych ballad.. Weźmy taki Coldplay, naprawdę świetny zespół tworzący albumy, do których będę wracała latami. Właśnie taka, w moim mniemaniu, powinna być muzyka wieczna. To jest jej prawdziwa wartość. Czasami zastanawiam się, co będzie, gdy ta fala jednosezonowych artystów przeminie. Czy będzie lepiej? Mam szczerą nadzieję, że jednak coś się poprawi. Jak......

autor: Marta Smółka

1 2 >