<< DZIEŃ DOBRY, KOMORNIK DO PAŃSTWA!

Problemy finansowe Polaków, które kończą się egzekucją komorniczą, są w Polsce rzadkością. Obecnie na jednym z największych portali, udostępniającym informacje o licytacjach komorniczych, jest aktualnych około 100 obwieszczeń całej Polski. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych w ostatnim kwartale zeszłego roku sprzedano aż 158,4 tys. nieruchomości przejętych przez banki. Mała popularność licytacji komorniczych w kraju nie powinna dziwić. Cena sprzedaży nieruchomości może być w takim wypadku aż o jedną trzecią niższa od jej wartości rynkowej. Dlatego też zarówno dłużnikom, jak i wierzycielom często zależy na tym, aby egzekucja komornicza była ostatecznością. Nie zawsze jednak udaje się spłacić dług polubownie. Bardzo boleśnie przekonał się o tym pan Andrzej z Nidzicy (nazwisko do wiadomości autora). Pan Andrzej chciał być przedsiębiorcą, zaciągnął więc pożyczkę w banku na rozkręcenie interesu. Krótko potem wpadł w kłopoty finansowe, a niedługo później nastały prawdziwe problemy: swoje działania rozpoczął komornik. Pan Andrzej wziął kredyt bankowy na sumę 2,5 mln zł i kupił nieruchomość w centrum Nidzicy z myślą o rozkręceniu swojej działalności. Niedługo po otwarciu punktu sprzedaży opon i felg zmarł jego wspólnik, z którym podjął się przedsięwzięcia. Dodatkowo kilka innych wydarzeń pokrzyżowało jego plany prowadzenia interesu, więc działalność gospodarcza ustała. Wzięty kredyt był dość długo niespłacany. Bank miał zabezpieczoną pożyczkę w nieruchomościach i ruchomościach swojego klienta. -Chciałem spieniężyć cały firmowy majątek, aby pozyskać pieniądze na spłatę większości zobowiązania- mówi pan Andrzej. – Nie mogłem jednak sprzedać nieruchomości za cenę choć trochę zbliżoną do ceny zakupu, bo bank nie wyraził na to zgody-. Zamiast jakiejkolwiek współpracy ze strony banku, od razu pojawił się komornik. I tu zaczęły się prawdziwe kłopoty pana Andrzeja. Zaczynając egzekucję, komornik wycenił wszystkie zajęte opony, felgi śruby i inne akcesoria na 400 tys. złotych, choć według właściciela były warte co najmniej milion. –Nie zgodziłem się z wyceną komornika, więc ten za moje pieniądze powołał biegłego grożąc, że jeszcze tego pożałuję- mówi pan Andrzej. Faktycznie, biegły sądowy wyznaczony przez komornika wycenił te same rzeczy na sumę 109 tys. złotych, a komornik niezwłocznie z wolnej ręki sprzedał je innemu przedsiębiorcy z niedalekiej miejscowości za taką właśnie cenę. Prawo wymaga, by zapytał właściciela o zgodę… większość sumy została przelana do banku na poczet spłaty długu, jednak lwią część komornik zajął jako zaliczkę egzekucyjną. Pan Andrzej pokazuje rachunki otrzymane od komornika. –Proszę zobaczyć: sprzedawał opony nowe używane za 3,15 zł, choć nawet łyse opony sprzedawane do nalewek to koszt około 20 zł. Felgi aluminiowe sprzedawał za 30 zł, stalowe za 8zł, choć ja sam sprzedawałem je w punktach złomu za 80 zł alufelgi, a stalowe za 20 -. Największym ciosem była sprzedaż 30 tysięcy sztuk śrub do kół. Pan Andrzej sprzedawał sztukę za co najmniej 7 zł. Całość miała więc wartość około 200 tysięcy złotych. Komornik sprzedał to za kwotę 7 tysięcy złotych, czyli mniej niż 30 groszy za sztukę. Od tej sumy również zostały odjęte koszty egzekucyjne należne komornikowi. Dlaczego komornik może sprzedać majątek poniżej jego......

autor: Mateusz Sobolewski

1 2 >