<< Życie na Gorąco

Trzeci, ostatni dzień pobytu Widzimisię w stolicy uświetniony był wycieczką po wydawnictwie Bauer. Godzinę nam zajęło przybycie na ulicę Motorową, gdzie znajduję się cel. Niepozornie wyglądający budynek z zewnątrz, lecz jak najbardziej okazały w środku. Po przekroczeniu drzwi z prawej strony widnieje tablica, a na niej wszystkie „prasowe dzieci” Bauera. Chwilę zaczekałyśmy na redaktora naczelnego Życia na gorąco, pana Tomasza Szymańskiego. Redaktor naczelny przywitał się z nami i zaprosił do zwiedzania wydawnictwa. Udaliśmy się do sali konferencyjnej, usiedliśmy wszyscy przy wielkim stole i pan Szymański opowiadał nam przez około godzinę jak wygląda praca w redakcji Życia na Gorąco i jak pozyskiwane są zdjęcia, które ukazują się w gazecie. Dowiedziałyśmy się jak wygląda współpraca ze znanymi ludźmi z showbiznesu oraz jak zespół redakcyjny współpracuje z zagranicznymi gazetami wydawnictwa Bauer. Jak już uzyskałyśmy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania, to rozpoczęliśmy zwiedzanie redakcji. Ku naszemu zdziwieniu miejsce, gdzie powstaje gazeta okazała się bardzo małe. Zaledwie kilka biurek, na każdym komputer, a przy nich skoncentrowani dziennikarze stukający w klawiatury. Zadziwiające jest również to, że po zwiedzeniu już kolejnej gazety, okazuje się zupełnie inny obraz redakcji niż wszyscy mieliśmy okazję widzieć na filmach. Panuje cisza. Niektórzy ze słuchawkami na uszach wsłuchują się w ulubione utwory muzyczne, żeby się odizolować i w skoncentrowaniu napisać swój artykuł. Najciekawszą „fuchę” w Życiu na gorąco mają osoby zajmujące się obróbką zdjęć. Przy użyciu magicznego długopisu i specjalnego pulpitu z szarego zdjęcia powstaje ciekawy i żywy obraz. Oczywiście fajnie się patrzyło na to z jaką łatwością się to robi, ale jak się okazało, praca na takim sprzęcie nie jest łatwa. Po obejrzeniu redakcji, pan Szymański odprowadził nas do wyjścia i pożegnał z sympatycznym uśmiechem życząc powodzenia. Chociaż tego dnia pogoda nie sprzyjała, to chyba każdy z Widzimisię ma dobre wspomnienia z wycieczki po wydawnictwie Bauer. Uzyskaliśmy cenne wskazówki od redaktora naczelnego. Ciepłe przyjęcie sprawiło, że od teraz Życie na gorąco nie będzie nam się kojarzyło z babcią, czy mamą czytającą porady, czy newsy o celebrytach, a gazetą dla której pracuje mały, choć świetnie wyszkolony i przede wszystkim zgrany zespół dziennikarzy. Autor: Maja Gudell ...

autor: Autor: Maja Gudell, foto. Dominika Erdanowska