<< Dni pełne wrażeń , redakcja Widzimisię w Warszawie

Dni zabawy, mnóstwo wrażeń - Widzimisie jest w Warszawie. Z wigorem podczas zwiedzania - wiele do opowiadania. Jak było ? Wesoło i radośnie, przez naukę i zabawę - studenci z Koszalina zwiedzali Warszawę. Zacznijmy od początku. Gdy stolicę witaliśmy, była szósta rano, w poniedziałek do hostelu , Krokodylem zwanym - szybki prysznic i śniadanie, a potem zwiedzanie. Chodziliśmy z GPS-em , dziś "Wyborcza" w planie . Dotarliśmy , miło nas przywitali , jak dziennikarz pracuje , od wieczora aż do rana , poinformowali . Po wizycie pełni wrażeń, zwiedzaliśmy dalej . Wielkie miasto towarzystwo , na zakupy ruszyliśmy. Nagle deszcz , pioruny trzasnęły , dziewczyny z Widzimisie do hostelu pomknęły. A że wczesna godzina na zegarkach widniała , redakcja Widzimisię nieco zabalowała. Po dobrej zabawie , z nową energią z rana, ruszyliśmy na kontynuację zwiedzania. Świat Nowy i Krakowskie Przedmieście i Magdy Gessler restaurację odwiedziliśmy. Po dobrym obiedzie , z pełnymi brzuchami do teatru na Jacksona Pollescha podążamy. Po spektaklu za kulisy i z aktorami, a jakże rozmawialiśmy. W trzeci , ostatni dzień zwiedzania , zaczęły się do Życia na Gorąco przygotowania. Tam zjawił się mężczyzna , z wdziękiem i pełen klasy , który pokazał nam "Życie na Gorąco" pełne krasy. Redaktor naczelny – tak się nazywał, o sile nakładu i jak go uzyskać przekonywał. Trzy dni w Warszawie, tyle wizyta trwała , redakcja Widzimisie się nie obijała. W środę późnym wieczorem , już wcześniej spakowani , czekaliśmy na dworcu z bagażami . Hej, Intercity, ciężko się jechało, ale za to, wszystko się udało. Ten tekścik wierszowany przeczytajcie sobie, bo student , jak to stu.. poswawolić może. ...

autor: autor : Nela Grancaris, foto. D. Erdanowska