<< ERA ŻYWYCH TRUPÓW

Tak, proszę państwa, oto nadeszła Era Żywych Trupów. Nie, nie mam tu na myśli kolejnej części znanej serii filmów o zombie. Mówię po prostu o nas. Zaskoczeni? A może niezbyt, ponieważ sami to zauważyliście? Społeczeństwo coraz bardziej przypomina hordę umarlaków i to nie tylko ze względu na zapach unoszący się w publicznych środkach transportu latem czy ilość makijażu u niektórych przedstawicielek płci żeńskiej, która wystarczyłaby do pełnej charakteryzacji aktora na planie The Walking Dead... Jest kilka symptomów, po których możemy poznać postępującą „zombifikację” ludności. Zacznijmy od niemrawego chodu i tępego, martwego wzroku. Iluż ludzi porusza się po ulicach z gałkami ocznymi wbitym w ekran telefonu? Iluż z nich pracuje wlepiając wzrok w komputer, a kiedy w czasie wolnym chcą się rozerwać, ponownie odpalają ten cud techniki albo przylepiają się do telewizora niczym glonojady do szyby akwarium? Od owych zajmujących czynności odrywają ich jedynie głośne dźwięki, z reguły krzyki współmieszkańców lub klakson kierowcy o wytrenowanym już refleksie. Skutkuje to przeważnie obdarzeniem osoby odrywającej spojrzeniem, w którym dla odmiany można wyczytać chęć mordu. A propos mordu – oto następny objaw – zamiłowanie do uśmiercania bliźnich. Może nie dosłownie, ale nie oszukujmy się, największą popularnością cieszą się przecież informacje o czyjejś śmierci, tragediach, katastrofach i tym podobnych przyjemnościach. Wystarczy obejrzeć pierwszy lepszy program informacyjny albo rzucić okiem na prasę. W świecie gier komputerowych także dominuje radosna eksterminacja kolejnych zastępów różnorakich niezbyt przyjaznych postaci. Filmy? No cóż... Tu też często raczeni jesteśmy obrazem śmierci i zniszczenia w setkach różnych odsłon. Nie twierdzę oczywiście, że we wszystkich wyżej wymienionych mediach nie znajdziemy nic innego, ale zastanówcie się przez chwilę, czego jest najwięcej. Wspomniana wszechobecność śmierci doprowadziła do chyba najbardziej widocznego i szczególnie niekorzystnego zjawiska. Odporność na ból. Zombie są całkowicie obojętne na cierpienie innych. Według mnie ten objaw występuje najczęściej. Wyobraźmy sobie tu scenę z jakiegoś filmu katastroficznego – w płonącym domu uwięziony jest mały, skamlący piesek, tuż obok piecze się wrzeszczący człowiek. Kogo będzie bardziej żal widzowi? No właśnie. Czy tylko ja sądzę, że coś tu jednak jest nie tak, skoro ludzie potrafią przejść tak obojętnie obok cierpienia drugiej osoby? „Żywe trupy przejmują ziemię. Czy pozostałej przy życiu garstce ludzi uda się przetrwać?” Dlaczego coś, co brzmi jak streszczenie do horroru klasy B, okazuje się smutną rzeczywistością? Ilu zostało jeszcze nieskażonych tym wirusem? A może Ty również widzisz u siebie oznaki wskazujące na to, że powoli stajesz się zombie? ...

autor: Łukasz Chołuj