<< Studia są (bez)płatne

Każdego roku tysiące młodych ludzi rozpoczyna studia. Okazuje się, że to nie lada wyzwanie, ponieważ utrzymanie się w obcym mieście nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Opłacenie akademika, stancji, bądź wynajęcie mieszkania niekiedy staje się ogromnym obciążeniem finansowym dla świeżo upieczonych żaków, nie wspominając już o zakupie niezbędnych podręczników czy artykułów spożywczych. Pozostaje jeszcze kwestia życia towarzyskiego. Nie ma w tym nic dziwnego, że wraz z rozpoczęciem października studenci biorą na swoje barki ciężki balast. Ich głowy zaprzątają myśli o utrzymaniu się w czasie studiów, poznawaniu nowych ludzi, a także o samodzielnym życiu, przez które nikt nie będzie prowadził ich za rękę. I o ile na początku nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji, to wraz z upływającymi tygodniami nie jest już tak wesoło. Wiele młodych osób prowadzi przyzwoity tryb życia, wystarcza im na podstawowe potrzeby. Jeśli chodzi o rozrywkę, to różnie z tym bywa, jak wszyscy dobrze wiedzą student potrafi, więc i w tym wypadku zawsze znajdzie jakieś wyjście. W końcu nikt nie powiedział, że nie można się integrować w akademickim pokoju w towarzystwie nowopoznanych kolegów. Tak naprawdę wysokość utrzymania zależy od miasta, w którym zdecydował się podjąć studia świeżo upieczony żak. Nie ma co się oszukiwać, aby utrzymać się w Poznaniu, bądź Warszawie, student potrzebuje znacznie większych funduszy od swoich kolegów z Koszalina czy Bydgoszczy. - Jak dla mnie koszty związane ze studiowaniem wcale nie są takie wysokie – wypowiada się jeden z poznańskich studentów – Razem z kolegą wynajmuję dwupokojowe mieszkanie niedaleko naszego uniwersytetu i tak naprawdę zbytnio nie odczuwamy żadnych obciążeń, jeśli nie pojawiają się nadprogramowe wydatki, a tych coraz więcej. Mam na myśli wyjścia do pubów ze znajomymi, czy obowiązkowy zakup niezbędnego podręcznika do medycyny. Miesięcznie od rodziców otrzymuję 1500 zł i staram się dysponować pieniędzmi tak, aby mama nie musiała wykonywać dodatkowych przelewów – wyznaje Patryk S. student z Poznania. Jak wszyscy dobrze wiedzą mieszkania w Poznaniu, a także życie do najtańszych nie należy, ale przykład dwudziestodwulatka uświadamia, że jeśli się chce, to można zorganizować wydatki tak, aby na wszystko starczyło. Inaczej ma się sprawa, jeśli chodzi o żaka, który nie ma zbyt dużych możliwości finansowych i głęboko zastanawia się nad tym na co wydaje każdą złotówkę. – Koszalin nie wydaje się być najdroższym miastem, ale mimo wszystko utrzymanie się tutaj przekracza mój budżet. Sam akademik to koszt 320 zł. Wprawdzie nie jest to jakaś wysoka cena, ale dla mnie liczy się każdy grosz. Dlatego postanowiłam poszukać pracy weekendowej, żeby sobie dorobić. Czułam się niezręcznie, kiedy za każdym razem odmawiałam wyjścia ze swoją grupą z roku – przyznaje Ania. – Bilet miesięczny na komunikację miejską jest stosunkowo tani, co okazuje się być plusem dla Koszalina. – Właściwie to sytuacja wygląda tak, że ile osób, tyle opinii na temat studiów. Miasto nie ma aż tak wielkiego znaczenia, ponieważ nawet najbiedniejszy student, jeśli będzie chciał, to utrzyma się we Wrocławiu, a nawet Krakowie. Dobrym pomysłem jest podjecie się pracy dorywczej, dzięki czemu nie odczuwa się tak wielkiej zależności od rodziców. Żak może zobaczyć co oznacza dorosłe......

autor: Angelika Zawiślan

1 2 >