<< CYRK - BUJDA NA KÓŁKACH ?

Cyrk. Coś pięknego i genialnego dla dziecka. Tzn. dla mnie kiedy miałam 5 lat. Niedawno miałam przyjemność przeżyć to jeszcze raz. Po 15 latach. Kiedyś wszystko było pięknym widowiskiem: te tańczące słonie, foki grające w piłkę, wymyślne kombinacje i przepiękne figury, które tworzyli ze swych ciał gimnastycy. Opadali w dół z taką lekkością, niczym płatek śniegu w bezwietrzną zimową noc. Spektakl nie z tej ziemi. Każda figura wymagała kilkunastu miesięcy ćwiczeń. Wszystko kipiało doskonałością. Takie widowisko było świętem, większym niż Boże Narodzenie, bo było raz na kilka lat. Czekało się z niecierpliwością. Najpierw odkładało się każdy grosik (by uzbierać te 7 zł na bilet), a później odliczało się dni, godziny, minuty..Magia tego wydarzenia ogarniała nas już od pierwszego ujrzenia plakatu na słupie i od przeczytania treści przez mamę. Trwała ona jeszcze długo po zakończeniu spektaklu..a właściwie, czuję ją do teraz.

Jednak to, co zaprezentował kilka dni temu cyrk z Poznania, zabiło moje miłe wspomnienia z dzieciństwa. Czuję niesmak. Ogromny. I pustkę - w sercu i portfelu.

Dzięki ulgowemu biletowi zapłaciłam tylko 30 złotych. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że przyszłam na sztukę tragiczną. W głowie kłębiły się myśli. „Czymże zawiniły sobie te biedne słonie, foki, tygrysy, że skazano je na życie w przyczepie?” Jednak martwiłam się na zapas. Z rozmyślań wyrwał mnie głos dyrektorki cyrku, która pełniła rolę chóru (jak domniemam). Co chwilę bowiem wtórowała dzieciom w przywoływaniu klauna. Po jego trzecim występie dzieci nie pomagały już pani dyrektor, ale krzyczały: uuuuu.. Miały dość żenujących popisów, które nikogo nie bawiły. Ożywienie wśród publiczności pojawiło się wraz z występem żonglera- Kamila. Podobało nam się, mimo że nie wszystko było idealne. Ale nie ma co się dziwić. Przeszywający wzrok dyrektorki sparaliżował chłopaka. Dwie maczugi spadły na ziemię - premii nie będzie. Przyszedł czas na gwóźdź programu - pokaz tresury zwierząt. Biedne słonie, o których życie tak mocno się obawiałam, kąpią się bezpiecznie w Afryce. Cyrk jest przecież polski, więc zwierzęta też są tutejsze. Polska koza i polski kozioł. Ten ostatni - gwiazdor, umie wskoczyć na podest i chodzić w tę i z powrotem. A koza? Co tam, że kuleje (tylna noga wygląda na poważnie zwichniętą). Musi na siebie zarabiać. Schodząc z podestu o mały włos nie przewróciła się o smycz, którą treserka po......

autor: Żaneta Kornecka

1 2 >