<< Machanie łapkami

Można powiedzieć, że w sferze polityki ostatnio żyjemy w świecie precedensów i paradoksów. Zajęcie terytorium obcego kraju odbywa się zupełnie naturalnie, pod bacznym okiem i wydaje się również za aprobatą areny międzynarodowej. Wszyscy konsekwentnie grożą palcem i obserwują. Co tam? Kto tam? Żeby tylko nie doszło do rozlewu krwi. Ojejku, kolejny ukraiński żołnierz zabity, drugi brutalnie pobity i jeszcze ich toporni sowieci za nogi do swojej bazy ciągną. Jak to się stało... I co teraz? Będziemy się dalej "szarogęsić"? Teraz to w pierwszej kolejności musimy sie wytłumaczyć Rosjanom za szczyt Rady Północnoatlantyckiej. Chcą wiedzieć, czemu miał służyć i co tam było omawiane... Posłużę się w tym miejscu cytatem Premiera Donalda Tuska, który na pewnym spotkaniu z studentami na pytanie - Co się ustala na spotkaniach Komisji Trójstronnej? Odpowiedział - Nie dowiecie co się tam ustala, bo niczego się tam nie ustala. A więc, co wniosło to spotkanie Rady Północnoatlantyckiej? Sojusz rady oficjalnie potępił militarne działania Rosji na terytorium Ukrainy i wezwał do wycofania wojsk do baz. Zapewne do baz na Krymie, który przecież jest już rosyjski, ale tego gdzie i kiedy mieliby się wycofać już nie uzasadnili. Do tego, według nieoficjalnych informacji, siła sformułowań zawartych we wspólnym oświadczeniu NATO, do końca była przedmiotem negocjacji między krajami. Chodzi dokładnie o to, iż część państw planowała wyrazić jedynie "rozczarowanie" działaniami Rosji, podczas gdy inne pragnęły je "potępić", co znajdujemy w ostatecznej wersji dokumentu. To się nazywa konsekwentne machanie łapkami. Teraz już nie wyrażają zaniepokojenia tylko "rozczarowanie". Człowiek roku i kandydat do pokojowej Nagrody Nobla Władimir Putin, odpowiednio podrasował swój PR zeszłoroczną koncepcją rozbrojenia Syrii, bez konieczności interwencji zbrojnej USA. Zabłysnął, jako mąż stanu w obronie uciśnionych. Organizując olimpiadę za 50 miliardów oczarował swoją skromnością i profesjonalizmem. Powinniśmy więc być wyrozumiali. W końcu nawet najlepsi popełniają błędy. A prezydent Putin zwyczajnie nie miał wyboru, musiał ponownie przyodziać kostium superbohatera i stanąć w obronie własnych obywateli oraz bliskich jego sercu bratanków Ukraińców. Nie nadinterpretujmy więc, lecz pozostańmy spokojni, w końcu "Kijów jest matką wszystkich rosyjskich miast". ...

autor: Patryk Włodyka