<< Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

Młodzież nie czyta! To fakt!- biją na alarm wszelkie naukowe autorytety, pedagodzy, socjologowie, nauczyciele. A przecież jeszcze nie tak dawno powszechnym był widok młodego człowieka zatopionego w tradycyjnej lekturze, siedzącego na parkowej ławeczce, jadącego autobusem, pociągiem czy innym środkiem lokomocji. Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele starszych pokoleń i wzdychają rzewnie- „książka była najlepszym przyjacielem, towarzyszem i powiernikiem.” A od tych westchnień młodemu współczesnemu człowiekowi nie przybywa jakoś chęci, by sięgnąć po lekturę.

Czy dlatego, że jesteśmy leniwi, pogrążeni w kulturze masowej i zatopieni w ekranach komórek i laptopów? Nie sądzę. Wprawdzie różnorodność i intensywność bodźców wirtualnego i multimedialnego świata zapewnia doskonałą rozrywkę, ale z pewnością nie zniechęca do czytania! Tę funkcję skutecznie pełni szkoła i kanon lektury przez nią narzucony.

Zamiast od pierwszych lat edukacji rozbudzać w uczniu ciekawość i fascynację historią adekwatną do jego czasów, krojoną na jego miarę proponuje teksty, które dziś naprawdę nikogo już nie ciekawią. Bo są anachroniczne, oderwane od rzeczywistości, poruszają przebrzmiałe problemy. A przy tym pisane są językiem niezrozumiałym dla dzisiejszego przeciętnego odbiorcy. Wszystko to sprawia, że są po prostu nudne i dlatego uczniowie ponad lekturę przekładają streszczenia.


Pewien znajomy licealista z autentycznym przerażeniem i zgrozą opowiadał o tym, że cała klasa, ambitnych i inteligentnych drugoklasistów, za żadne skarby nie mogła pojąć, o co właściwie chodzi Konradowi z III cz. „Dziadów” A. Mickiewicza, przyprawiając tym samym swą polonistkę o palpitację serca. Przecież „Dziady” są w programie i nie liczy się fakt, że mogą skutecznie odstraszyć od czytania najbardziej wytrwałego mola książkowego.

Absolutnie nie twierdzę, że uczeń nie powinien poznać klasyki, ale niech jego lektura obejmie też książki naprawdę aktualne, ciekawe, wciągające, poruszające aktualne problemy i pisane współczesnym językiem. Tymczasem w szkolnym kanonie niewiele takich dzieł. Dlaczego więc młody człowiek miałby traktować czytanie jako niezwykłą przygodę, budzącą najpiękniejsze skojarzenia? Współczesna młodzież ma poczucie wolności i chce sama dokonywać wyborów, nie boi się zatem głośno wyrażać swych opinii i tym właśnie różni się od poprzedników.


Trudno nam wmówić, że „wielka poezja musi zachwycać, bo jest wielka i jest poezją”, więc może zamiast załamywać ręce nad „nieczytającą młodzieżą” autorzy szkolnych programów zaproponowaliby lektury, od których młodzi nie będą mogli się oderwać. Bo dziś argument, że: „ Słowacki wielkim poetą był i dlatego ma zachwycać” zdecydowanie nie wystarczy dla myślącego człowieka XXI wieku.

...

autor: Paweł Idziorek