<< Silent Hill: Downpour

platforma: Playstation 3, Xbox360, gatunek: survival horror

Downpour to ósma już część serii opowiadającej o upiornym miasteczku i dziwnych wydarzeniach się w nim rozgrywających. Tym razem, japońska firma Konami powierzyła produkcję swojego flagowego tytułu czeskiemu studiu Vatra Games. Czy naszym sąsiadom z południa udało się odświeżyć tę, nieco podupadającą już, serię? I tak i nie. Silent Hill: Downpour miało szansę na przywrócenie świetności cyklu, jednak nie wszystko zagrało jak należy.

Tym razem do Cichego Wzgórza trafiamy wcielając się w rolę Murphiego, więźnia, który ma zostać przetransportowany do innego zakładu. Jednak wskutek silnej ulewy więzienny autobus ulega wypadkowi, a bohaterowi udaje się znaleźć schronienie w Silent Hill. Sam deszcz (tytułowe „Downpour”) jest głównym elementem, który tworzy wyjątkowo ciężki i upiorny nastrój. To trzeba przyznać, Czechom w genialny sposób udało się stworzyć niepokojącą atmosferę, panującą w miasteczku. Nie jest może tak mglisto i rdzawo jak w starszych częściach ale naprawdę nie ma co narzekać w kwestii klimatu. Pomarudzić można natomiast na początkową liniowość rozgrywki (ok. 3-4 godziny), jednak później zostaje nam to zrekompensowane w postaci małego sand boxa. Swoboda może nie jest tak olbrzymia, jak chociażby w GTA, ale możemy praktycznie bez przeszkód zwiedzać miasto i wykonywać zadania poboczne, które pozwalają odpocząć od głównego wątku fabularnego. Ten za to jest naprawdę świetny, oryginalny, a przy tym niepozbawiony licznych smaczków i nawiązań do pierwszych części, co z pewnością ucieszy zagorzałych fanów serii.

Największą wadą tej produkcji jest, z pewnością, sztywne i mało intuicyjne sterowanie. Gdy bronimy się przed różnego rodzaju monstrami ciężko wyprowadzić jakieś ciosy. Sam bohater rusza się jak mucha w smole, co uniemożliwia nawet sprawną ucieczkę, gdybyśmy woleli walki uniknąć. Bardzo to irytuje i skutecznie zniechęca do dalszego grania. Na szczęście w Silent Hill nie chodzi o pojedynki, a o zagadki, których poziom trudności stoi na bardzo dobrym poziomie. Prawdziwi wyjadacze mogą nawet pokusić się o zwiększenie stopnia trudności samych wyzwań logicznych, a wtedy z pewnością poczują się jak za dawnych lat.

Miałem spore obawy odnośnie ścieżki dźwiękowej gdy tylko dowiedziałem się, że Akira Yamaoka – naczelny kompozytor – zrezygnował z prac nad serią. Zastąpił go Daniel Licht, znany chociażby z muzyki do serialu „Dexter”. Mimo to Licht wywiązał się ze swojej roli znakomicie. Nie próbuje w żaden sposób kopiować stylu Yamaoki prezentując swój własny, oryginalny styl, przy okazji prezentując kilka muzycznych nawiązań do twórczości sławnego Japończyka.

Jakie jest zatem najnowsze Silent Hill? Bardzo nierówne. Ma kilka bardzo drażniących błędów, a z drugiej strony oferuje naprawdę ciekawą i wciągającą przygodę, której ze świecą szukać na dzisiejszym rynku pełnym banalnych gier, nastawionych na masowego odbiorcę .

Ocena ogólna: 7/10 ...

autor: Mateusz Dębowski