<< MEGA BLONDYNKA

Na scenie są już od przeszło 35 lat. Skład grupy wielokrotnie ulegał zmianie. Jedyną osobą będącą w zespole od jego początków jest charyzmatyczna wokalistka oraz współzałożycielka. Ten popularny poprockowy zespół, którego początki sięgają lat 70., ma w swoim dorobku wiele niezapomnianych przebojów, do których m.in. należą: „Co mi Panie dasz”, „Józek, nie daruję ci tej nocy”, „Szklanka wody”, „Ta sama chwila”, czy „Biała armia”. Już chyba nikt nie ma wątpliwości jaki zespół mam na myśli. W ciągu całego okresu działalności, Bajm sprzedał około 3 milionów płyt, co stanowi jeden z najlepszych wyników na polskiej scenie muzycznej. Zespół po 9 latach wrócił z nowym studyjnym albumem. 21 marca 2012 roku ukazała się „Blondynka”. Przyznam się, że ostatnio miałem niestety okazję dokładnie przesłuchać całą płytę. Pokonywałem z ciocią trasę Szczecin – Koszalin. Radio nie działało, a jedyną płytą jaką mięliśmy w samochodzie była właśnie: „Blondynka”. Pech jak nic, że cioci bardzo się spodobała. Zadowolona nuciła pod nosem przez całą drogę. Dodając gazu, myślałem tylko o tym, kiedy w końcu skończy się ta podróż. W jednej kwestii z ciocią byliśmy zgodni. Beata Kozidrak ma naprawdę ciekawy głos, a do tego chyba nikt w Polsce nie potrafi interpretować utworów z takim dramatyzmem. Raz w życiu miałem okazję posłuchać jej na żywo. Niestety, na płytach prezentuje się o niebo lepiej. Kiedy śpiewała słychać było coś niepokojącego w jej głosie i bynajmniej nie mam na myśli emocji, ale jakieś zniszczenie w jej głosie, tak jakby papierosy, alkohol, a może niezliczone występy odbiły się na jej wokalu. Wracając do: „Blondynki”. Utwory z płyty można podzielić na dwie grupy. Te pierwsze np. „Piękne i podłe”, czy „Zostań dla mnie” są rozdzierająco dramatyczne. Potężny głos Beaty niesie podniosłe melodie. Drugie, czyli: „Góra dół”, bądź: „Miłość przeszła obok”, to stonowane ballady, wnoszące odrobinę wyluzowania. Wynika z tego jasno, że cały album zdominowały utwory utrzymane w wolnym tempie, opowiadające o miłosnych rozterkach kobiecego serca i poszukiwaniu szczęścia. Nic nowego, bo zespół znany jest głównie z podniosłych ballad o rockowym zabarwieniu. Teksty w większości są nudne i trącą banałem, jednak w utworze: „7 dzień tygodnia” schemat zostaje przełamany. Słyszymy chwytającą za serce historię zaginięcia dziesięcioletniej dziewczynki. Jakie są moje odczucia? Mimo, że przez całą drogę siedziałem, czułem się okropnie zmęczony! Słuchanie takiej muzyki to ból dla duszy, serca i uszu! Chyba już nigdy nie wyruszę w trasę bez własnej składanki, za to cioci, cioci bardzo się podobało. Mówiła, że Bajm trzyma poziom, więc cóż, na koniec ironicznie mogę dodać: oby tak dalej! ...

autor: Adam Burek