<< Coś na ruszt

... gdy narzuca sobie pewne ramy tematyczne czy formalne (patrz: koncepcja longplay’a Tylko dla dorosłych) bądź ma tę chwilę pięknego natchnienia, jak w Nawet jeśli na Lavoramie Ortegi Cartel. Na Kartaginie jest podobnie, czego dowodzą Więzień Własnych Granic, jako przykład na to, jak świetny jest Ostry w retrospekcjach z dzieciństwa, czy What Is The Question, bądź Ostatni Track. Ciekawym aspektem są występy gościnne na krążku. Oprócz ziomali z Asfaltu, czyli Greena, reprezentana Afrontu- Kasiny, Zoraka, Kochana, można usłyszeć też Torae'a, Main Flowa, Cadillac Dale'a, a także zaproszonych dzięki współpracy z Marco - Lil Fame'a z dobrze znanego M.O.P. oraz kanadyjski duet First Division. Można śmiało stwierdzić, że gościnne zwrotki na Kartaginie trzymają high level, ale jest jeden wyjątek - Hades. Jego płytkie wersy w Hip Hop Hooligans dałoby się jeszcze przeżyć, gdyby nie obscena. Nie należy zapomnieć o DJ'u Haemie, który syto okrył utwory cutami z wielu rodzimych kozaczków. Skrecze idealnie wpasowały się w podkłady Marco Polo. Sam producent z dużym respektem wypowiada się o umiejętnościach Haema zapowiadając, że i jego, i Ostrego zaangażuje do prac nad swoim projektem Port Authority 3. Zapowiada się dalsza współpraca, co cholernie mnie cieszy.Reasumując, Kartagina może być uznana za dobry album. Mimo, że nie było w nim mowy o wojnach punickich, z pewnością stwierdzam, iż została ona zdobyta, a kolaboracja Łódzko/Brooklynska okazała się bardzo owocna i idealnie sprawdziła się podczas majówkowego grillowania w gronie fanów dobrego Hip Hopu. Jak dla mnie 4 z dużym plusem za produkcje Marco Polo. Peace! ...

autor: Krzysztof Antropik

< 1 2