<< Chora na bezdomność

... śmieci zapominając, że jesteśmy ludźmi tak samo jak oni. Za każdym razem musimy opuścić dworzec, nieważne czy na zewnątrz jest plus trzydzieści czy minus trzydzieści stopni. Są gorsi od ochroniarzy i policji".

Baśka chwilowo milknie. Spogląda przed siebie z zamyśloną twarzą. Wyczuwa nasze zakłopotanie i kontynuuje sama swoją historię. "Też kiedyś byłam taka młoda… jak wy. Myślałam, że życie stoi przede mną otworem. A teraz co… nie mam ani dachu nad głową, ani nikogo bliskiego. Bo rodzina mnie nie zna… A i ja nie chcę im wstydu robić. Teraz moja rodzina to inni bezdomni. Razem jakoś sobie radzimy… Co zrobić…". Pytamy Baśkę czy nie szukała u nikogo pomocy. Reaguje śmiechem. "Do noclegowni nie pójdę. Tam nawet piwka nie można się napić. A ludzi prosić nie będę… patrzą na nas z odrazą. Tylko dlatego, że nam się nie udało. Też bym chciała normalnie żyć, ale ja już chyba się do tego nie nadaję… ".

Podchodzi do nas wyraźnie zainteresowany naszą rozmową kolega Baśki. Od razu prosi o papierosa, po czym dodaje: "Baśka jest z nami już kilkanaście lat… ale co wy młodzi możecie o tym wiedzieć". Macha ręką, odchodzi. Słychać klakson nadjeżdżającego pociągu. Tłumy podróżnych ruszają na peron. Baśka mówi, że sama chętnie też by pojechała gdzieś przed siebie. Ale nie ma pieniędzy. A na gapę nie jedzie, bo zarobi mandat. "Opowiedz nam jak wygląda Twój dzień"- prosimy. Początkowo burknęła coś pod nosem… nie zrozumieliśmy. Mówi: " A jak może wyglądać… wstaję wcześnie rano. Kości człowieka bolą od spania na twardym, ale ja już się przyzwyczaiłam. Najważniejsze, że ciepło…". Chwila ciszy. " Potem robię z chłopakami rundkę po śmietnikach. Zawsze się jakiegoś papierosa znajdzie, a nawet coś do jedzenia. Ludzie mówią na nas moresi, bo czasem prosimy o fajkę. Zjeść możemy w jadłodajni. Potem zbieramy trochę aluminium, zawsze jakiś grosz wpadnie. My musimy myśleć jak przeżyć każdy dzień. O patrzcie na tą w czarnym płaszczu… od razu widać, że ma pieniądze, damulka… Ale tacy ludzie nie chcą pomagać. Patrzą na nas jak na szczury, brudasy… Był tu kiedyś taki Janek z nami, ale się zapił. Denaturat pił. Zabierali mu nie raz, ja mu też mówiłam: źle skończysz. No i skończył na cmentarzu.". " Ty nie pijesz denaturatu?"- pytamy. " Ja chcę jeszcze pożyć… Taki telefon to pewnie kosztuje, nie? Wszyscy teraz te komórki mają. Ja tam nie potrzebuję. Nie mam do kogo dzwonić."

Baśka ma na sobie stare łachy. Zniszczone buty z odklejającą się podeszwą, cienka kurtka. " Nie będzie Ci w tym zimno jak przyjdą mrozy?". "Ja już zimna nie czuję. Jak człowiek musi się włóczyć całymi dniami zimą to się przyzwyczaja. A czasem jakiś podróżny coś zgubi, jakiś szalik… to się przyda, zawsze cieplej".

"Człowiek jak się tutaj nasiedzi to się napatrzy na ludzi… Niektórzy to nawet dadzą na piwo, współczują. A wy myślicie, że po co ja wam to wszystko mówię? Żebyście wiedzieli jakie życie jest. A i na piwo też pewnie dacie, co?"- śmieje się.

Bezdomność to choroba

Próbujemy przekonać Baśkę, żeby zaczęła życie od nowa. Próbujemy...

autor: Malwina Bielak, Rafał Drwal, Aleksandra Gardzińska

< 1 2 3 4 >