<< Chora na bezdomność

... udowodnić jej, że można wyjść z bezdomności. Próbujemy zrozumieć jej chorobę. Bo ona mówi, że bezdomność to nieuleczalna choroba. Wyciąga z reklamówki plastikowe pudełko po lodach. Z pudełka wyciąga bardzo zniszczone i pogniecione zdjęcie dwóch małych dziewczynek. Zdjęcie czarno- białe. Na fotografii malują się uśmiechy Marty i Agnieszki, pełnia szczęścia. Dzieci stoją przed blokiem, ubrane w letnie sukieneczki. Agnieszka trzyma w swoich malutkich rączkach lalkę. Są do siebie podobne, prawie identyczne. W oczach Pani Barbary dostrzegamy łzy i wzruszenie. Nic nie mówi tylko patrzy. A w spojrzeniu dostrzegamy niezwykły żal, rozgoryczenie, tęsknotę. Tęsknotę matki, która tęskni za dziećmi. Tęsknotę i dumę. Z taką dumą prezentuje nam jedyną fotografię swoich dzieci jaką ma przy sobie. Mówi, że to się jej w życiu udało, że nie ma żalu, że dziewczyny się do niej nie odzywają.

Chcemy Basi pomóc. Proponujemy jej, by poszukała pomocy u władz miasta, w opiece społecznej lub Caritasie, lecz ona tylko macha ręką. "- Po co zawracać głowę tym urzędnikom, to i tak nic nie da" - mówi. Na pytanie czy nie chciałaby podjąć pracy odpowiada, że wystarcza jej w zupełności to, co uzbiera od podróżnych. "Po co mi pieniądze, jeszcze ktoś by mnie okradł i zabił przez nie." - dodaje po chwili. Bezdomni są jak rodzina, ale kiedy któryś z nich ma czegoś więcej - nieważne czego, czy to pieniędzy, papierosów czy alkoholu, potrafią być wobec siebie nieprzyjemni, wręcz agresywni. Żyją w grupie, ale każdy dba sam o siebie. Metody nie są ważne. Baśka opowiada nam historię sprzed paru lat, kiedy między dwoma bezdomnymi doszło do ostrej awantury. Poszło o spirytus. Panowie najpierw pili razem, a później jeden z nich chciał sprzedać innym alkohol zdobyty przez tego drugiego. Doszło do bójki i w efekcie jeden z nich dźgnął drugiego nożem. Na szczęście przeżył, ale takie bójki wśród bezdomnych to niemalże norma.

Niechciany gość

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, podniosły czas kiedy nikt nie powinien być wtedy samotny. Tradycja nakazuje, że przy Wigilii powinno być jedno puste nakrycie dla niespodziewanego gościa. Na początku swojej bezdomności, co roku w Wigilię Baśka chodziła od drzwi do drzwi, pytając czy nie znajdzie się dla niej miejsce. I za każdym razem odpowiedź była odmowna. Ludzie, do których pukała patrzyli na nią z odrazą i wyganiali. Zdarzali się tacy, że dawali resztki ze świątecznej kolacji, przeznaczone dla domowych zwierząt. Ostatni raz Baśka zapukała do drzwi czyjegoś domu w Wigilię w 1999 roku, wtedy to właściciel posesji poszczuł ją psami, które dotkliwie ją pogryzły. Teraz Wigilie spędza razem z innymi bezdomnymi na plebani jednego z koszalińskich kościołów. A święta to dla niej dzień jak co dzień.

Przyjrzeliśmy się szerzej problemowi bezdomności w Polsce. Ze względu na złą sytuację finansową naszego kraju, pomoc bezdomnym jest znacznie ograniczona. Jest około 100 organizacji, do których bezdomni mogą zwrócić się po pomoc, m.in. Caritas Polska, Polski Czerwony Krzyż, Monar, ale na blisko 300 tysięcy bezdomnych żyjących w naszym kraju, jest to kropla w morzu potrzeb. Bez poprawy ogólnej sytuacji gospodarczej w kraju, trudno jest liczyć na rozwiązanie problemu bezdomności.

Baśka niestety nie chce korzystać z...

autor: Malwina Bielak, Rafał Drwal, Aleksandra Gardzińska

< 1 2 3 4 >