<< Chora na bezdomność

... pomocy żadnej z tych organizacji. Jest całkowicie pogodzona ze swoim losem. Poza tym, przyjęcie pomocy oznaczało by zerwanie z nałogami, a tego Baśka też nie chce. "Jestem biedna, ale już się do tego przyzwyczaiłam" - mówi - "tu mam chociaż znajomych i nie chcę niczyjej litości".

"Dawno przestałam marzyć"

Pytamy, czy ma jakieś marzenie. "Dawno przestałam marzyć" - odpowiada, lecz po chwili zastanowienia mówi: "chciałabym, żeby moje córki były szczęśliwe…" Jej oczy się zaszkliły. "I żeby nigdy nie dowiedziały się jak teraz żyję".

Wzruszamy się. Nie wiemy co powiedzieć. Co powiedzieć kobiecie, którą spotkała ogromna tragedia? Co powiedzieć kobiecie, która zbłądziła? Co powiedzieć matce, o której zapomniały jej dzieci? Jak pomóc kobiecie która pomocy nie chce? Czymże są nasze problemy przy jej problemach?

Dziękujemy Baśce za rozmowę, obiecując sobie po drodze, że znajdziemy kogoś, kto pomoże nie tylko jej, ale też innym koszalińskim bezdomnym. Dla nich każdego roku jest tak samo. Przed zimą mówią sobie "byle do wiosny", w zimę liczą na to, że nie będzie dużych mrozów, wiosną i jesienią, że nie będzie dużo padać, a latem, że nie będzie dużych upałów. Potrzebny jest ktoś, kto odmieni ich los. Najważniejsze jest, żeby oni też tego chcieli, żeby zostawili nałogi i dali sobie pomóc. Wielu z nich, podobnie jak Baśka ma gdzieś rodziny. Córkom Baśki życzymy, aby przypomniały sobie, że matka to nie tylko imię w dowodzie osobistym.

Ostatnie pociągi odjeżdżają ze stacji, ruch zamiera. Ale tylko do rana. - "Jutro będzie to samo. Od rana ludzie będą przyjeżdżać do pracy i szkoły, potem z niej wracać.". Pani Barbara kładzie się przy grzejniku by przespać się choć chwilę.

Imię zostało zmienione na potrzeby reportażu.

Zdj. S. Recka

...

autor: Malwina Bielak, Rafał Drwal, Aleksandra Gardzińska

< 1 2 3 4