<< Psychotelewizja

„Proszę teraz nie zawracać mi głowy! Ewelina właśnie powiedziała Marii, że Adam zdradził ją z najstarszą córką Andrzeja, brata szwagra swojej teściowej”. W ilu domach codziennie można usłyszeć takie lub bardziej skomplikowane opowieści o bohaterach ulubionego serialu? W telewizji coraz więcej produkcji o mało wymagającej tematyce. Seriale, filmy, programy rozrywkowe, paradokumenty. W rezultacie w historiach bohaterów można się zagubić. Co więcej, codzienne przeżywanie i wielogodzinne analizowanie ich jakże burzliwych losów, w praktyce uczyniłoby nas jeszcze lepszymi aktorami od tych, którzy wcielają się w postacie.

Według danych GUS z 2010 roku, statystycznie przeznaczamy około 4 godzin dziennie na oglądanie telewizji. Fascynują nas przede wszystkim historie z życia wzięte. Sukcesy, porażki, zdrady, kłamstwa, miłość i nienawiść. A może jednak nie są to historie z życia wzięte, tylko życie układa się pod dyktando historii obejrzanych w telewizji? Z pewnością wszystko co w niej widzimy, wpływa na naszą psychikę. Kodujemy najważniejsze wydarzenia, porównując życie bohaterów do rzeczywistości. Jednak wyidealizowane niekiedy obrazy, nijak pokrywają się z prawdziwym życiem. W nudnej codzienności, raczej nikomu nie udaje się nagle ożyć po kilku latach, ani wygrać wycieczki all inclusive do najpiękniejszych miejsc na Ziemi. Nie brzmi to zbyt poważnie, lecz długotrwałe oglądanie seriali może doprowadzić do depresji. Bowiem ludzie śledzący losy bohaterów, wpadają w stan głębokiego otępienia i przeświadczenia o bezbarwności swojego życia. Kiedy u bohaterów wszystko jest w jak najlepszym porządku, to załamujemy się, że nasze życie jest ponure i przygnębiające. Z drugiej zaś strony, kiedy bohaterowie przeżywają życiowe rozterki, to cieszymy się, że w naszej rzeczywistości „nie jest jeszcze aż tak źle”. Zdaniem Pani Danuty z Koszalina to telewizja w dużej mierze przyczyniła się do jej kiepskiego stanu psychicznego, kiedy pięć lat temu popadła w depresję. „Moje życie było podporządkowane telewizji. Rytm dnia wyznaczały ulubione seriale, filmy i programy. Nie miałam czasu po pracy wyjść z psem na spacer, bo na każdym kroku musiałam się spieszyć, żeby zdążyć na serial. Ta wieczna gonitwa spowodowała u mnie wahania nastrojów, byłam ciągle poddenerwowana i poirytowana. Poszłam do lekarza bo leki na wyciszenie. Stwierdzono u mnie zaawansowaną nerwicę”

Ale czy telewizja to tylko mydlenie oczu i mieszanie w umysłach odbiorców? Myślę, że jak wszystko, telewizja ma swoje dwie strony medalu. Z jednej mało rozwijające i ambitne seriale oraz programy. Z drugiej zaś ciekawe, rozwijające umysł filmy, np. historyczne, czy przyrodnicze, które dostarczają szeroko ujętej, zweryfikowanej wiedzy. Należy wspomnieć też, że nie wszystkie „pasożyty” to tylko łzawe historyjki o miłości i zdradzie na przemian. Powstało wiele seriali o ściśle określonej tematyce, m.in. „Dr House”, z którego czerpiemy wiele informacji medycznych, czy zupełna nowość, fenomenalny „Sherlock”. Warto wspomnieć szczególnie o tym drugim, ponieważ jest on swoistym przykładem na to, jak oglądanie telewizji może wpływać na rozwijanie inteligencji i spostrzegawczości. Także serwisy informacyjne, sport, muzyka, bajki dla dzieci, czy programy kulinarne są częścią naszego życia i czerpiemy przyjemność z ich oglądania .

Telewizja oprócz równomiernie rozkładających się wad i zalet, posiada także określone funkcje. Jest jednym z najpopularniejszych środków masowego przekazu, o tyle lepszym od np. internetu, ponieważ wszystko......

autor: Joanna Kuczun

1 2 >