<< „ Nie chcę być wiecznie la fille au pair” (wywiad z polską opiekunką pracująca we Francji)



Nascha: Zachód słońca nad Sekwaną. Długie nie mające końca Pola Elizejskie, Luwr, kawiarenki … oraz symbol Paryża- wieża Eiffla. Większość ludzi marzy aby choć na chwilę zagościć w tym magicznym mieście. Ty masz to szczęscie, mieszkasz w mieście, mody, sztuki, miłości. Jak to się stało, że tu trafiłaś?



Dominika: Marzyłam o tym miejscu od zawsze i wreszcie się udało! W zeszłym roku zrobiłam licencjat z romanistyki w Polsce i postanowiłam, że studia magisterskie będę kończyć tu, w Paryżu. Jednak żeby pozwolić sobie na życie w jednym z najdroższych miast Europy trzeba, albo mieć nadzianych rodziców, albo udać się do pracy. Więc zaczęłam jej szukać i padło na au pair. Fakt- faktem, nie zarabia się zbyt dużo jako niańka ale da się utrzymać.

Nascha: W jaki sposób znalazłać rodzinę d'accueil?

Dominika: Zamieściłam ogłoszenie na stronie AupairWorld i po krótkim czasie odezwała się do mnie pewna rodzina z okolic Wersalu. Od początku byłam nastawiona na okolice Paryża więc nie mogłam zrezygnować z takiej okazji. Przed podpisaniem umowy zadzwoniła do mnie Claire- moja obecna pracodawczyni- i zaproponowała pracę na lepszych warunkach w Colombes, rzut beretem od Paris. Wybór był prosty.

Nascha: Jakie było Twoje pierwsze wrażenie, gdy poznałaś rodzinkę ? Byłaś zachwycona? Czy może przeciwnie, pakowałaś walizki i planowałaś jak najszybszy powrót do Polski?

Dominika: Pewnie, że miałam ochotę wracać nie raz, nie dwa! Ale wytrzymałam, wzięłam się w garść i voilà jestem tu nadal.

Nascha: Co masz zapewnione w umowie?

Dominika: Rodzina goszcząca jest zobowiązana zapewnić mi miejsce do spania- u siebie bądź w wynajętym mieszkaniu – oraz wyżywienie. Ja natomiast będąc opiekunką mam obowiązek uczęszczania do szkoły. Mogłabym rozpocząć w tym roku studia magisterskie jednak stwierdziłam, że nie ma co się pchać od razu na studia, tylko trzeba podszlifować język i w przyszłym roku «uderzyć» na Sorbonę. Dlatego w obecnym czasie uczęszczam do szkoły dla obcokrajowców. Zapisała mnie do niej Claire lecz to ja ją opłacam. Jestem z niej nie zadowolona, poziom nauczania jest niski, ale lubię tam chodzić, bo są świetni ludzie i cudowna atmosfera. Podoba mi się tam bo jest mieszanka kulturowa, od Afrykańczyka po Chińczyka. Wracając do moich praw i obowiązków. Dostaję co miesiąc kieszonkowe, które mi wystarcza na moje potrzeby lecz o oszczędnościach nie ma mowy.

Nascha: Panuje pogląd, że niańki są wykorzystywane. Czy czujesz się wykorzystywana?

Dominika: Tak, przez wielkie T. Czasem mam już dosyć! Ciągłe chodzenie do Presingu(pralni) , załatwianie spraw jakimi powinna zająć się matka czy ojciec. Mogłabym wymieniać i wymieniać. W kontrakcie mam obowiązek przygotowywania kolacji dla dzieci, a przygotowuję także rodzicom! Gdy dzieci są chore, to ja muszę iść z nimi do lekarza, ja muszę wszystko zorganizować, gdyż mamusia jest zajęta. Ja idę po leki, ja je podaje, ja robię zakupy dla całego domu. Istny obłęd!

Nascha: Nie buntujesz się?

Dominika: Pewnie, że tak! Mówię, że nie mam czasu, że muszę zająć się dziećmi bądź swoimi sprawami. Nie raz dochodziło do spięć między......

autor: Monika Naszydłowska

1 2 3 >