<< Piłka ręczna to moje życie

Z Joanną Dworaczyk, Sportowcem Roku rozmawia Agnieszka Kwiecień:

Czy pamiętasz jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?
J. D.: W szkole podstawowej był robiony nabór do klasy sportowej o profilu piłki ręcznej. Zostałam wybrana wraz z 30 dziewczynkami do tej klasy.

Jak długo grasz w piłkę ręczną?
J. D.: To już prawie 20 lat.

To naprawdę bardzo długo. Czy kiedykolwiek któraś z bliskich osób namawiała Cię, abyś zakończyła swoją karierę sportową, a może sama miałaś wątpliwości?
J.D: Często przy większych spotkaniach rodzinnych pada propozycja, żebym skończyła już grać, bo nie mam czasu przyjeżdżać na zjazdy rodzinne i wiecznie mnie nie ma, ale to tylko takie stwierdzenia. Sama kiedyś stanęłam przed ogromnym dylematem. Na Mistrzostwach Świata w Norwegii okazało się, że mam poważną kontuzję kręgosłupa, która mogła uniemożliwić mi nie tylko uprawienie sportu, ale również niemożność kontynuowania studiów na AWF-ie. Miałam wtedy 20 lat i czarną wizję przed sobą.

Czy uprawianie wyczynowego sportu odbiło się znacząco na Twoim życiu prywatnym, czy musiałaś kiedykolwiek z czegoś zrezygnować, zmienić plany?
J.D: Uprawiając sport wyczynowo, trzeba liczyć się z tym, że z wielu rzeczy trzeba zrezygnować. Musiałam wybrać inny kierunek studiów niż planowałam, często omijały mnie bardzo ważne uroczystości rodzinne, spotkania z przyjaciółmi, wyjazdy.

Możesz wymienić swoje największe sukcesy
J.D: VIII miejsce na MŚ w Niemczech, XI miejsce na MŚ w Norwegii, XIII miejsce na MŚ w Rosji, trzykrotne wicemistrzostwo Polski, Puchar Polski.

Grałaś w wielu klubach, czy któryś z nich wspominasz jakoś szczególnie? Czy, do któregoś z nich chciałabyś powrócić i znów go reprezentować?
J.D: Ogromny sentyment mam do Kielc. Reprezentowałam ten klub tylko przez rok, ale ludzi, których tam spotkałam mogę śmiało nazwać prawdziwymi przyjaciółmi. Chciałabym tam kiedyś jeszcze wrócić.

Jesteś popularną osobą, zwłaszcza w Koszalinie. Czy spotkałaś się z jakąś niemiłą sytuacją ze strony kibiców?
J.D: W Koszalinie mamy tak wspaniałych kibiców, że nie spotkałam się ze złym traktowaniem.

Jesteś nie tylko wyczynowym sportowcem (co wiąże się z częstymi wyjazdami), ale i wykładowcą, piszesz pracę doktorancką, a przede wszystkim jesteś mamą. Jak udaje Ci się pogodzić to wszystko? Masz jakieś trudności, jeśli tak to jakie?
J.D: Czasami wydaje mi się, że nic mi się nie udaje, gdy dużo spraw nałoży się na siebie. Na pewno mam cały czas wyrzuty sumienia, że mam mało czasu dla synka i że pisanie pracy na razie idzie mi powoli. Mam nadzieję, że w życiu będę miała tylko takie problemy jak brak czasu…

Należysz do czołówki klasyfikacji strzelców, wielokrotnie byłaś wyróżniana jako najlepsza kołowa w najlepszej siódemce kolejki, jesteś w narodowej reprezentacji. Czy jesteś usatysfakcjonowana swoimi osiągnięciami? Czy jesteś dumna z siebie?
J.D: Czuję się nadal nieusatysfakcjonowana. Jestem osobą, która dużo od siebie wymaga, ale też dopuszcza tylko wygraną w meczu. Jeśli wynik jest niekorzystny, to zapominam o innych rzeczach i jestem wściekła. Poza tym, moim marzeniem był zawsze występ na igrzyskach, do dziś niezrealizowany.

Masz jakieś inne swoje sportowe marzenie, cel?
J.D: Gra w Lidze Mistrzów.

To bardzo niebezpieczny i brutalny sport, wiąże......

autor: Agnieszka Kwiecień

1 2 >