<< Mama na studiach

Marcelina M. studentka Technologii żywności i żywienia człowieka, a od kilkunastu miesięcy szczęśliwa mama Wiktorii.

1: - Jak poradziłaś sobie na uczelni będąc w ciąży? - Na początku było to dla mnie trudne. To była dla mnie zupełnie nowa sytuacja i musiało minąć trochę czasu, aż się w niej odnalazłam. Przez pierwsze 6 miesięcy ciąży chodziłam normalnie na zajęcia na uczelnie, a potem przeszłam na indywidualny tok nauki. Miałam to szczęście, że bardzo dobrze przechodziłam całą ciążę i tak naprawdę byłam aktywna do ostatniego dnia przed porodem. Dzięki temu mogłam uczyć się na kolokwia i do sesji tak jak moje koleżanki.

2: - A później? Kiedy Wiktoria już się urodziła? - Nie ukrywam, że wtedy ogromnie pomogli mi moi rodzice, a właściwie cały czas pomagają :) Dzięki indywidualnemu tokowi nauki, nie musiałam chodzić codziennie na uczelnie, bo w tym czasie byłoby to nierealne. Teraz, kiedy Wiktoria ma już roczek, dzięki pomocy mamy, która zostaje z małą w domu na kilka godzin dziennie, ja wróciłam na uczelnie dokończyć studia stacjonarnie i znów spotykam się na uczelni z przyjaciółmi.

3: - W jaki sposób byłaś traktowana przez wykładowców i znajomych z roku? - Byłam pozytywnie zaskoczona. Wydaje mi się, że to wynika również z tego, że w dzisiejszych czasach nikogo nie dziwi już widok ciężarnej studentki. Wykładowcy byli wyrozumiali, a znajomi bardzo pomocni i troskliwi.

4: - Ciężko pogodzić studiowanie i wychowanie dziecka? - Nie jest to na pewno łatwe zadanie, ponieważ musimy podzielić nasz czas na dziecko i uczelnie, a w tym wszystkim jeszcze znaleźć chwilę dla siebie :) Ja mam to szczęście, że mam wspaniałych rodziców, którzy mnie zawsze wspierali i pomagają mi z małą, ponieważ też zależy im na moim wykształceniu. Dodatkowo trzeba na pewno nauczyć się dobrze organizować czas. To jest podstawą chyba wszystkich mam. Jeśli się tego nauczymy, to jesteśmy w stanie studiować, wychowywać dziecko i mieć czas na relaks.

5: - Co poradziłabyś innym kobietą, które tak jak ty studiują i spodziewają się dziecka? -Hmmm… dobre pytanie! Przede wszystkim, aby dbały o siebie i maleństwo w brzuchu. To priorytet w tym czasie! Poza tym dużo uśmiechu, bo dziecko to samo szczęście i nie warto martwić się rzeczami, które okazują się nieważne i tylko uprzykrzają nam życie. Dobierzcie tryb studiowania taki jak wam pasuje (całe szczęście, że uczelnia daje możliwość indywidualnego toku nauczania! :) ) i nie rezygnujcie ich, bo potem będziecie żałować! Ja jestem przykładem, że da się pogodzić macierzyństwo i studiowanie! Wystarczy systematyczność, wytrwałość i dobra organizacja.

Jestem pod wrażeniem! Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i życzę sukcesów, obrony licencjatu na 5 oraz dużo pociechy z córeczki!

...

autor: Justyna Malec