<< Wbrew pozorom

Studenci mieszkający w akademiku ale także poza nim , uważają że praca portiera jest banalna. „Siedzi się cały dzień w fotelu i tylko podaje klucze.” Czy rzeczywiście tak jest? Jak to wygląda od wewnątrz?

Pracownik ochrony: Praca portiera nie jest taka prosta. Nie polega na siedzeniu i podawaniu kluczy. Portier musi robić tzw. obchód raz na trzy godziny. To znaczy obejść cały budynek, aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Ponadto należy zejść na dół i sprawdzić piwnice, czy przypadkiem nie ma żadnych wycieków, a szczególnie w nocy. Jeżeli są jakieś „balangi”- trzeba uspokoić imprezowiczów. I nigdy nie wiadomo jak ów student zareaguje, choć zwykle grzecznie. Ale są kamery, które wszystko rejestrują nawet w nocy. Pogląd wzbudza respekt wśród studentów i ich gości.

Zdarza się, że uruchamiają się alarmy?

Pracownik ochrony: Rzadko, bardzo rzadko. Zazwyczaj alarm włącza się, podczas gdy ktoś zapali papierosa, bądź przypali coś w kuchni. Potem zamiast otworzyć okno w pokoju, otwiera drzwi na korytarz, gdzie znajdują się czujniki alarmowe.

I co się dzieje jak taki alarm się włączy?

Pracownik ochrony: Należy bezzwłocznie znaleźć piętro na którym znajduje się źródło, sprawdzić przyczynę jego uruchomienia. W razie, gdy alarm jest fałszywy, należy natychmiast zadzwonić do straży pożarnej, aby nie przyjeżdżała. Jeżeli przyjedzie straż, wówczas uczelnia, bądź winna osoba płaci wysoką karę pieniężną. Na szczęście zdarzają się one bardzo rzadko.

A jak wygląda sytuacja podczas Juwenaliów?

Pracownik ochrony: Jest spokój. Budynek zamykany jest już o godzinie 17.00, włączana jest blokada. Wejść do środka mogą tylko mieszkańcy akademika po okazaniu ważnej karty mieszkańca. Nie ma w tym dniu odwiedzin. Zresztą w zwykłe dni odwiedziny też są tylko do godziny 23.00. Studenci dostosowują się do tego regulaminu.

Czy w akademiku mieszkają tylko studenci Politechniki Koszalińskiej?

Pracownik ochrony: Nie. Mieszkają tu także osoby pracujące z Polski i z zagranicy. Teraz jest spokojniej, niż w czasach kiedy mieszkali tu tylko studenci. Z racji tego, że pracownicy wychodzą już do pracy o 4.20 rano, nie imprezują, są spokojni i kładą się wcześnie spać.

A z jakich krajów przyjechali ludzie do pracy do Polski?

Pracownik ochrony: Są to kobiety, prawie wszystkie pochodzą z Ukrainy, a dwie z Białorusi. Tam jest bieda, przyjechały tu do pracy. Wstają o 3.00 w nocy, a o 4.20 wychodzą już do pracy. Pracują na drugim końcu miasta, ale nie poruszają się komunikacją miejską. Chodzą pieszo, jakieś 6 km w jedną stronę. „U Was drogie bilety”- mówią. Liczy się dla nich każda złotówka. Muszą opłacić mieszkanie tutaj, dodatkowo się wyżywić i jeszcze przywieźć coś do domu, dla rodziny. Nie przyjechały tu na wakacje, ale do ciężkiej pracy. Pracują w firmie, zajmującej się przetwórstwem rybnym. Nie narzekają, ze wszystkim sobie radzą, nie mówiąc już o tym, że muszą znieść tęsknotę za domem.

Słyszy się, że ostatnio do akademików wtargnął się złodziej, to prawda?

Pracownik ochrony: Tak, studentom zginęły zegarki, sprzęt. Przeglądano kamery krok po kroku ale złodzieja nie odnaleziono. Studenci powinni się zamykać na noc, a nawet podczas dnia. Jest ochrona, są kamery, ale są sprytne sposoby na przedostanie się do wewnątrza budynku, tym bardziej, że drzwi podczas dnia nie mogą być blokowane. Dlatego......

autor: Patrycja Rawska, Klaudia Kuźmińska

1 2 >